Mistrzostwa Świata w Inzell, ostatnia relacja

Zakończyła się czterodniowa rywalizacja, ponad 1231 sportowców z 64 państwa w obiektach Max Aicher Arena w Inzell.

W ostatnim dniu zawodów nasi reprezentanci zdobyli dwanaście medali. Złoty medal – drużyna seniorek w walkach. Srebrne medale – drużyna seniorów w walkach, drużyna seniorów i juniorek w testach siły. Na drugim miejscu podium w walkach indywidualnych stanęli: Aleksandra Przytulska, Marcin Blicharski i Monika Kowalczyk. Medale brązowe zdobyli - Kamila Kolanowska, Karolina Konik, Anna Karbowska, Laura Środowska i Mateusz Domurad. Łączny dorobek z czterech dni rywalizacji pozwolił zająć Reprezentacji Polski drugie miejsce w klasyfikacji generalnej Państw. Przed nami znalazła się Argentyna za nami Nowa Zelandia. Po czterech latach wróciliśmy jako kraj na podium klasyfikacji generalnej Mistrzostwa Świata. Jest to bardzo duży sukces, gdyż konkurencja była liczna i mocna sportowo. Kto śledził na bieżąco przebieg rywalizacji może to potwierdzić. Każdy medal jest wywalczony kilkoma pojedynkami czy w wielu wypadkach dogrywkami. Zdobycie krążka w technicznych konkurencjach wiązało się z zaliczeniem w pierwszej rundzie rywalizacji wszystkich prób, dopiero po tym można było myśleć o miejscu na podium rywalizując w dogrywkach.

Teraz trochę o tym co się działo przed i po zawodach. Mieszkaliśmy w uzdrowiskowej miejscowości Bad Reichenhall. Pięknie położonego między górami, w samym miasteczku wiele zieleni i pięknie utrzymanych terenów parkowych. Cisza spokój jak to w uzdrowisku poza sezonem turystycznym. Nasza kwatera, czterogwiazdkowy Amber Hotel Bavaria, gdzie do dyspozycji była odnowa w postaci basenu i sauny. Wyżywienie bardzo dobre i ładnie podane. Bardzo miła obsługa. Zapewniała opowiedzenie warunki do wypoczynku po starcie. Do Inzell dojeżdżaliśmy około 16 kilometrów, podziwiając widoki jakie roztaczały się z okien autokaru. A że były interesujące , świadczy o tym ruch kamer i aparatów fotograficznych w telefonach komórkowych. Korzystaliśmy zarówno z transportu organizatora jak i własnego. Jak zapewne wszyscy wiedzą nasza ekipa liczył blisko 70 osób, więc nie zmieślibyśmy się do jednego autokaru, startujący w danym dniu jechali naszym polskim wcześnie rano, a mający wolne trochę później transportem obsługującym zawody. Takie rozwiązanie pozwalało na zapewnienie jednemu zespołowi kierowców wolnego dnia. Więc panowie kierowcy, co drugi dzień mogli pozwiedzać Bad Reichenhall, skorzystać kąpieli słonecznych, sauny czy też po prostu przejrzeć „wystawki” w okolicy. Nie tylko zawodnicy przywieźli do kraju medale i wspomnienia, ale również odpowiedzialni za bezpieczny transport naszej ekipy wracali do Polski z piękną górską opalenizną, wrażeniami estetycznymi z wycieczek czy też z całkiem nową kanapą i zestawem prawie nie używanych foteli ogrodowych. Jak to rzadko się zdarza wszyscy byli zadowoleni.

Dziękuję za uwagę i słowa wsparcia. Pod artykułem galeria zdjęć z ostatniego dnia zawodów, a także link do pełnego zestawienia wyników Polaków.