Piątek - krew, pot i łzy

Jesteśmy po trzecim dniu zawodów, w dniu dzisiejszym walczyli seniorzy w trzech kategoriach wagowych, seniorki startowały w układach I Dan i drużyna juniorów rozbijała deski.

 

Rywalizacja trwała tylko do godziny 13.00. Po południu będzie odbywał się kongres ITF, oraz uroczystości związane z uhonorowaniem najbardziej zasłużonych w historii Taekwon-do zawodników, trenerów i sędziego. Ta ceremonia odbędzie się na specjalnie zorganizowanej kolacji łączącej w/w wydarzenie z inauguracją pracy nowo wybranych władz ITF.

Wróćmy do trzeciego dnia mistrzostw, na pięć konkurencji rozgrywanych dniu dzisiejszym jedynie drużyna juniorów w testach siły zakończyła rywalizację z brązowym medalem. Przyszedł czas na rozszyfrowanie tytułu newsa. W walkach jakie dziś toczyliśmy była krew był pot, ale po wszystkim przyszło nam zapłakać. Nikt naszym reprezentantom nie odbiera ambicji i zaangażowania, jednak patrząc na naszych przeciwników to mam wrażenie, że tam tych cech, które przyczyniają się do tego, że to właśnie naszym przeciwnikom podnoszą sędziowie rękę po zakończonym pojedynku było ciut więcej.

Traktując dzisiejszy artykuł jako kontynuację moich wczorajszych wywodów teoretycznych myślę, że wszystkie cechy typowo fizykalnych poparte umiejętnościami taktycznymi trzeba spiąć cechami wolicjonalnymi. Tylko pełna motywacja do działania i niezłomność w dążeniu do celu powoduje, że zawodnik do końca walki robi wszystko aby pojedynek wygrać. Dodatkową trudnością jest to, że to „wszystko” trzeba robić z chłodną głową by w ostatnich sekundach drugiej rundy, wyrównanej walki nie stracić skromnej przewagi punktowej. W dniu dzisiejszym były takie pojedynki, nasi reprezentanci po bardzo ciężkich eliminacjach odpadali na krok przed wejściem do strefy medalowej. Szkoda ich pracy, szkoda medali, które były w zasięgu ręki.

Jest takie powiedzenie, że można upaść ale najważniejsze jak szybko się podniesiesz. Przed nami dwa dni zawodów, trzeba wstać i walczyć dalej.